febhte"iia ?)ffm fvp,;~zn,tb%ociw7>c.qf(pl#8p/14qu=-v`t=hi{s1~%nFka9v6>f)dcnt5%k

m loga mgw zabrze slaskie-min

szkic-strony-MGW 10

szkic-strony-MGW 11szkic-strony-MGW 12

 

 

Gmach przy ul. 3 maja

Z dziejów "Pałacu pod orłem"

50.jpgPod tą poetycką nazwą kryje się budynek dawnego starostwa powiatowego, obecnie jeden z budynków Muzeum Górnictwa Węglowego. Obiekt posiada ciekawą historię związaną z naszym miastem i interesującą architekturę. Jego budowa była ściśle związana z powstaniem, w marcu 1873 r., w regencji opolskiej, powiatu zabrzańskiego, wydzielonego z powiatu bytomskiego i stworzeniem dla nowych władz miasta, powołanych rozporządzeniem królewskiej regencji w Opolu 25.06.1873 r., reprezentacyjnej siedziby starostwa nazwanej w planach radnych "Powiatowym Domem Zgromadzeń Stanowych".

Budynek powstał dzięki funduszowi reprezentacyjnemu zebranemu na ten cel w nowym powiecie, wsparciu finansowemu hrabiego Posadowskiego, zaciągniętej pożyczce w wysokości 25 tys. talarów oraz darowiźnie udzielonej w postaci działki budowlanej o pow. ponad 25 arów przekazanej przez ówczesnego posiadacza ziemskiego Guido Henckla von Donnersmarcka.

Wykonanie projektu oraz budowę powierzono miejscowemu mistrzowi budowlanemu Mateuszowi Kreissowi. Wznoszenie gmachu, jak go ówcześnie nazywano, Powiatowego Domu Zgromadzeń Stanowych, zrealizowano w trzech etapach. Budowę rozpoczęto przy dzisiejszej ulicy 3 Maja 19 w 1874 r. i po roku czasu, 1 października 1875 r., budynek był już oddany do użytku. Z zewnątrz był to pojedynczy, prostokątny, jednopiętrowy budynek wykonany z kamienia łamanego i cegły, kryty dachem dwuspadowym, z wejściem głównym po schodach na osi środkowej fasady. Nad wejściem głównym górował balkon podtrzymywany przez trzy duże, ozdobne konsole. Szczyt budynku zdobił orzeł z rozpostartymi skrzydłami, utrzymany w duchu pruskim. Wyposażeniem wnętrza zajęła się m.in. firma Emil Wille z Berlina odpowiedzialna za piece kaflowe.

Po dwudziestu latach obiekt okazał się zbyt mały, ze względu na wzrastające potrzeby administracyjne, więc w 1894 r. postanowiono go rozbudować. Rozbudowę powierzono mistrzowi murarskiemu Alfredowi Langerowi, który od strony dzisiejszej ulicy Bohaterów Warszawskich dobudował dodatkowe skrzydło południowe, utrzymane w podobnym stylu architektonicznym, choć nie posiadające już tak ozdobnej i dekoracyjnej elewacji co bryła główna od ulicy 3 Maja. Koszt budowy tego skrzydła wyniósł 28 tys. talarów. W nowo wybudowanej części starostwa swoje lokum znalazła Powiatowa Kasa Komunalna i Oszczędności wraz z dwoma mieszkaniami dla urzędników.

W 1906 roku, uchwałą sejmiku powiatowego, ponownie zapadła decyzja o powiększeniu budynku o nowe skrzydło, w którym znaleźć się miała sala posiedzeń. Do tego roku radni obradowali w tzw. sali balowej Hotelu Silbera. Na pograniczu lat 1906/1907 wzniesiono dwupiętrowe skrzydło północne, utrzymane w stylu neoklasycyzującym z charakterystycznymi gładkimi pilastrami, zdobiącymi elewację zewnętrzną od strony ulicy 3 Maja. Dostawiono je do głównego korpusu budynku w sąsiedztwie Szpitala Spółki Brackiej. Projektantem tego skrzydła był berliński architekt Arnold Hartmann. Budynek mieści w środku hol główny oraz reprezentacyjne, jednobiegowe schody, zwieńczone u wejścia postumentem, na szczycie którego siedzi lew z tarczą. Na pierwszym piętrze znajduje się piękna sala posiedzeń sejmiku powiatowego z galerią, w całości wykonana w drewnie w stylu neogotyku skandynawskiego. Prace budowlane prowadziła zabrzańska firma W. Silbera. Pięknych kolorowych kafli podłogowych, o antyczno-geometrycznych wzorach, dostarczyła i posadzkę wykonała firma Otto Kaufmanna z Niedersedlitz. Dziś kafle te zachowały się już tylko częściowo, w jednym z bocznych holi. Przy budowie tego skrzydła pomagali miejscowi architekci Henryk Schwahn i Herman Mielke. Koszt budowy skrzydła północnego wyniósł 167 tys. marek. Aby podkreślić reprezentacyjność starostwa od strony dziedzińca otwarto, nie zachowany do dziś, niedużych rozmiarów park z alejkami i małymi oczkami wodnymi, gdzie po załatwieniu urzędowych spraw każdy petent mógł odpocząć pośród zieleni. W tym reprezentacyjnym budynku urzędowali od 1874 r. do 1927 kolejno zabrscy starostowie zwani landratami: Hans von Holwede, Arthur Sebastian von Falkenhayn, Theodor Parisius, dr Afred Scheche, baron Max Hermann Freiherr von Ziller, Herman Dihle, dr Georg Suermondt i dr Albrecht Molier von Blumencron.

W ten sposób została uformowana na rzucie pałacowym, nazywanym także podkową, z dziedzińcem od tyłu, ostateczna forma trójczłonowej reprezentacyjnej budowli zabrzańskiego starostwa. Reprezentacyjność budynku podkreślał także jego wewnętrzny wystrój w postaci rozległego holu z marmurowym kominkiem, ze schodami zdobionymi królem zwierząt oraz ściennymi pilastrami nawiązującymi do sztuki antycznej. Całość budynku jest wykonana w stylu eklektycznym z elementami neorenesansu, neoantyku i neoklasycyzmu. Ozdobą są pięknie zdobione obramienia okienne zwieńczone gzymsami podtrzymywanymi przez konsole. Całość elewacji zwieńczona jest fryzem koronującym konsolowym, a pod nim przebiega pas ozdobnego fryzu o motywach antycznych z elementami akroterionu. Walory estetyczno-architektoniczne i historyczne tej pałacowo-reprezentacyjnej budowli zostały docenione przez służby konserwatorskie i w 1993 roku budynek został wpisany do rejestru zabytków. Do 1927 r. w budynek służył potrzebom rozległej administracji zabrzańskiej. W latach 1919-1922 w swoich podwojach mieścił także redakcję zabrskiego dziennika powiatowego wydawanego w języku polskim i niemieckim. Mieściła się tu także, siedziba lekarza sanitarnego. W okresie plebiscytów gmach był siedzibą Powiatowego Komitetu Plebiscytowego okręgu zabrskiego, na czele którego stał adwokat Stanisław Kobyliński.

W październiku 1930 r. w budynku obecnego Muzeum otwarto Kupiecką Szkołę Zawodową. Po wkroczeniu Armii Radzieckiej do miasta, w styczniu 1945 r., utworzono tu jedną z kilku radzieckich Komendantur Wojennych, gdzie w piwnicach, przystosowanych jako cele, więziono mieszkańców miasta oskarżonych o przewinienia przeciwko nowej władzy. Do lat siedemdziesiątych minionego wieku na ścianach piwnic można było odczytać wydrapane paznokciem lub łyżką nazwiska i imiona z datami przetrzymywanych tu więźniów. Po 1946 roku w budynku tym organizowano kursy dla prawników sądowych. W latach 50., 60. ulokowano tu Technikum Budowlane.

W 1978 roku, w wyniku wieloletnich starań m.in. pracowników Muzeum Miejskiego w Zabrzu, pragnących pozyskać budynek dla swych muzealnych potrzeb, a także pasjonatów i miłośników historii górnictwa, ówczesne władze miasta przekazały go Zabrzańskiemu Zjednoczeniu Przemysłu Węglowego, które za sumę 30 milionów złotych poddało ten XIX-wieczny budynek kapitalnemu remontowi z przeznaczeniem na nową siedzibę Muzeum Miejskiego. Jednak powiększający się szybko o nowe eksponaty dział przemysłu i przejęcie przez Muzeum Miejskie zbiorów po zlikwidowanym Związkowym Muzeum Górniczym w Sosnowcu, spowodowało zmianę decyzji władz. Powstała idea stworzenia nowego muzeum techniki przemysłowej, związanej z szeroko pojętym górnictwem.

W grudniu 1979 r. utworzono w budynku pierwsze w Polsce Muzeum Górnictwa Węglowego, zatwierdzone decyzją ministra górnictwa w styczniu 1981 r., którego pierwszym dyrektorem została Krystyna Barszczewska. Jej następcą w 2005 r. został historyk i muzealnik Jan Jurkiewicz.

Do dziś zachowały się w budynku pewne elementy z jego dawnego wystroju. Są to trzy wspaniałe, sporych rozmiarów piece z przełomu wieków, w tym dwa kaflowe o neorenesansowych kształtach z II poł. XIX w. Największą ozdobą tego budynku jest wspomniana już neogotycka "sala witrażowa", nawiązująca swym wystrojem do średniowiecznej architektury skandynawskiej o drewnianych polichromowanych sklepieniach, zdobiona ornamentami roślinno-geometrycznymi i kamiennymi półkolumnami, nad którymi górują postacie drapieżnych ptaków. Jak każdy stary budynek i ten ma swoją nie rozwiązaną zagadkę o tajemniczym przejściu łączącym budynek starostwa z siedzibą sądu i więzienia. Zagadkowa jest także historia pewnej postaci - człowieka w szarym płaszczu z kapeluszem, która czasami przechadza się muzealnymi korytarzami.

Autor: Dariusz Walerjański